W Brukseli przed siedzibą PE demonstrują we wtorek zwolennicy Telewizji Trwam, a w samym PE trwa publiczne wysłuchanie ws. wolności słowa w Polsce.
Organizatorzy chcą, by Parlament Europejski i europejska opinia publiczna zainteresowały się sprawą nieprzyznania tej stacji miejsca na cyfrowym multipleksie.
Demonstrujący na placu Luksemburskim przed budynkiem europarlamentu skandują: „Nie oddamy wam Telewizji Trwam” oraz „Hańba”; niektórzy nałożyli kagańce, by symbolicznie zaprotestować przeciwko – ich zdaniem – ograniczaniu wolności słowa w Polsce. Demonstrację zorganizował PiS.
– Ponieważ w Polsce wszystkie możliwe instancje zostały już wyczerpane, to może europejska opinia publiczna, Parlament Europejski, który jest szczególnie wyczulony na wolność mediów, będzie w tej sprawie zainteresowany i być może ten nacisk pomoże, by Telewizja Trwam była w Polsce dostępna – powiedział poseł PiS Adam Hofman.
Zaznaczył, że na demonstracji spodziewa się kilkuset osób.
„Gesty ludzi dobrej woli”
Pytany o finansowanie manifestacji, odparł, że „są to gesty ludzi dobrej woli, pieniądze, które przeznaczają na ten cel także politycy, parlamentarzyści”.
Jednocześnie w PE odbywa się wysłuchanie publiczne ws. wolności słowa w Polsce organizowane przez Solidarną Polskę oraz europosła z frakcji konserwatystów i reformatorów PE Mirosława Piotrowskiego. Organizatorzy wysłuchania uważają, że wolność słowa w Polsce jest łamana, czego wyrazem jest nieudzielenie koncesji TV Trwam na cyfrowy multipleks.
Europoseł SLD Marek Siwiec, udając się na wysłuchanie w PE, powiedział, że Bruksela nie jest miejscem, gdzie można wywalczyć więcej wolności słowa.





