Zamaskowani napastnicy strzelali w poniedziałek w powietrze na Zachodnim Brzegu Jordanu podczas pogrzebu Palestyńczyka, który według władz palestyńskich zmarł w izraelskim więzieniu na skutek tortur. Jego śmierć wywołała obawy Izraela o wybuch nowej intifady.

Przed pogrzebem, w którym wzięły udział tysiące Palestyńczyków, izraelskie wojska na Zachodnim Brzegu zostały postawione w stan podwyższonej gotowości. Żołnierze zajęli pozycje w okolicach wsi, z której pochodził zmarły więzień.

– Za ciebie, męczenniku, oddamy nasze dusze i krew – wykrzykiwało w trakcie pogrzebu kilku Palestyńczyków, strzelając w powietrze z broni automatycznej.
Jak pisze agencja Reutera, przypominało to poprzednią intifadę, która rozpoczęła się w 2000 roku po fiasku palestyńsko-izraelskich rozmów pokojowych. Podczas siedmioletniego palestyńskiego powstania zginęło ponad tysiąc Izraelczyków oraz ponad 4,5 tys. Palestyńczyków.

Według izraelskiego ministra ds. obrony frontu wewnętrznego Awiego Dichtera do kolejnego powstania może dojść, jeśli palestyńskie protesty przekształcą się w krwawe starcia. – Poprzednie dwie intifady były rezultatem dużej liczby zabitych podczas protestów – powiedział Dichter w izraelskim radiu. – Ofiary śmiertelne to przepis na eskalację – dodał.

Izraelska armia poinformowała, że dziesiątki Palestyńczyków obrzuciły kamieniami żołnierzy w kilku częściach Zachodniego Brzegu. Wojsko odpowiedziało gazem łzawiącym i granatami ogłuszającymi. Nie odnotowano poważnych obrażeń u protestujących.