Pierwsze dni nowego roku przyniosły dalszą obniżkę cen ropy na światowych rynkach. Tańszy surowiec odbija się także na jego amerykańskich producentach.

Dziś rano baryłka ropy Brent wyceniana jest na 55,29 dolara – najniżej od maja 2009 r. To o 48% mniej niż rok temu (największy spadek od kryzysowego 2008 r.) oraz o 52% mniej od ubiegłorocznych szczytów, które odnotowano 14 czerwca. Najtańsza od lat jest także ropa WTI, za baryłkę której trzeba zapłacić 51,56 dolara.

Spadek cen ropy uderza nie tylko w autorytarne reżimy w Rosji i Wenezueli, lecz także w producentów ropy z łupków, o których sytuacji szeroko piszą dziś amerykańskie media. To właśnie dzięki nowym technologiom wydobywania ropy naftowej USA ponownie zbliżyły się do niezależności energetycznej.

Jak zauważa Bloomberg, w związku z przeceną „czarnego złota” firma wydobywcza Continetnal Resources ograniczyła swój plan inwestycyjny z na ten rok 4,6 mld dolarów do 2,7 mld dolarów. Z kolei Halliburton, który dostarcza usług związanych ze szczelinowaniem, ogłosił w ubiegłym miesiącu plan zwolnienia 1000 pracowników.