Kibice Lecha jadą do Warszawy, klub jest oburzony

Prezes Lecha Poznań Karol Klimczak jest zdziwiony i oburzony decyzją wojewody mazowieckiego Jacka Kozłowskiego, który nie zgodził się na obecność kibiców gości podczas sobotniego szlagieru Legia Warszawa – Lech.
A kibice Lecha i tak do stolicy pojadą – złożyli już do Urzędu Stołecznego zawiadomienie o… zwołaniu zgromadzenia publicznego. Będą protestowali tuż obok stadionu.

Decyzja o tym, że kibice Legii nie będą mogli wejść na Pepsi Arenę została ogłoszona wczoraj po południu. W uzasadnieniu napisano “Wojewoda podziela ocenę policji, iż organizacja meczu z udziałem kibiców obu drużyn może realnie naruszyć porządek publiczny i stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa uczestników imprezy masowej. Na decyzję wpływ miała również niedostateczna obecność służb porządkowych podczas meczów ligowych w sektorach gości i gospodarzy. Utrudnia to lub uniemożliwia identyfikację osób łamiących prawo”. O tyle to wszystko dziwi, że wcześniej nie było problemów z wizytami kibiców drużyn przyjezdnych na Łazienkowskiej. “Przegląd Sportowy” zasugerował, że negatywna decyzja komendanta stołecznego policji ma związek z planowaną na sobotę wielką demonstracją zwolenników Telewizji Trwam. Tylko że o niej było wiadomo już ponad trzy tygodnie temu.