Zbigniew Boniek zapowiada w rozmowie z “Super Expressem”, że jeśli zostanie prezesem PZPN, to nie będzie pobierał związkowej pensji. – Dla mnie to misja, nie skok na kasę. Pieniądze to ja zarabiam gdzie indziej – mówi srebrny medalista MŚ z 1982 roku.
Zbigniew Boniek jest obok Romana Koseckiego i Stefana Antkowiaka najpoważniejszym kandydatem do objęcia stanowiska szefa Polskiego Związku Piłki Nożnej. “Zibi” bez problemu zebrał 15 głosów potrzebnych do kandydowania i być może zostanie 26 października rozpocznie nowy rozdział w swoim życiu.

– Zebrałem bodaj 27 głosów, mogłem mieć więcej, ale na tym etapie nie było mi to potrzebne. Kosecki miał 35? Pamiętajmy, że za nim stoi potężna siła, partia rządzącą, więc na pewno będzie trudnym rywalem – mówi Boniek.

W rozmowie z “Super Expressem” ujawnia on, że jeśli zostanie prezesem PZPN, to nie będzie pobierał związkowej pensji. – Dla mnie bycie prezesem to misja, a nie skok na kasę. Pieniądze to ja zarabiam gdzie indziej. Owszem, wydam może dwa razy więcej niż Lato na różne projekty, ale do mojej kieszeni nic nie trafi – mówi wielokrotny reprezentant Polski.

– Czy nie boje się, że to będzie brudna kampania? Czasem ktoś coś powie, ale jak się pytam kto, to okazuje się że nie wiadomo. Słychać jakieś szczekanie, jednak ja z “pieskami” kandydatów spierał się nie będę. Mogę rozmawiać ze wszystkimi, ale zapewniam już teraz: nikomu się nie sprzedam! – mówi Boniek.