Pięć miesięcy po spektakularnym ataku hakerskim na wytwórnię filmową Sony Pictures demaskatorski portal WikiLeaks opublikował ponad 30 tys. dokumentów wykradzionych firmie, a także 170 tys. e-maili. ​Założyciel WikiLeaks Julian Assange oświadczył, że dokumenty powinny zostać upublicznione, ponieważ pokazują „wewnętrzny sposób działania wpływowej międzynarodowej korporacji”.

W opublikowanych zasobach jest możliwość wyszukiwania konkretnych materiałów za pomocą np. słowa kluczowego, rodzaju pliku czy nazwiska osób, które wysłały bądź otrzymały e-maile. Publikację skrytykował koncern Sony Pictures, według którego archiwum umożliwi hakerom szerzenie skradzionych informacji. Firma nie zgodziła się też ze stwierdzeniem, że „materiały należą do domeny publicznej”.