W Charkowie, Doniecku i Ługańsku na wschodniej Ukrainie trwają prorosyjskie wiece. Ich uczestnicy domagają się federalizacji kraju i ustąpienia władz w Kijowie. Popierają referendum ws. przyłączenia Krymu do Rosji.

Akcja w Charkowie odbywa się mimo sądowego zakazu demonstracji. Mieszkańcy miasta dostają biuletyny z trzema pytaniami: „czy popierasz gospodarczą federalizację Charkowa?”, „czy popierasz władzę ludu?” oraz „czy jesteś za suwerennością językową?”.

W Doniecku ludzie domagają się referendum „takiego jak na Krymie”. Żądają też dymisji rządu premiera Arsenija Jaceniuka oraz nadania językowi rosyjskiemu statusu języka państwowego.

W Ługańsku, gdzie także obowiązuje sądowy zakaz demonstracji, zgromadzeni na wiecu skandują „Donbas-Rosja!”. Tam także rozdawane są ulotki zachęcające do poparcia federalnego ustroju Ukrainy oraz jej przystąpienia do Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu.