Wojskowy samolot obcego państwa omal nie zderzył się nad południową Szwecją z pasażerską maszyną, która leciała z Kopenhagi. Na szczęście udało się uniknąć tragedii.

Jak powiedział szef szwedzkich sił lotniczych, gen. Micael Byden, samolot wojskowy miał wyłączone transpondery – to urządzenia, które automatycznie odbierają, modulują, wzmacniają i odpowiadają na sygnał; umożliwiają one lokalizację oraz identyfikację maszyn i używane są w systemach zarządzania ruchem lotniczym.

Do zidentyfikowania wojskowej maszyny wysłano szwedzkie myśliwce. Byden odmówił jednak podania, z jakiego państwa był samolot.

Piątkowy incydent nie był jednak zdaniem Bydena tak poważny, jak w marcu, kiedy rosyjski samolot z wyłączonymi transponderami przeleciał o 100 metrów od samolotu linii SAS, który wystartował z Kopenhagi.