Protesty na ulicach niemieckich miast przeciwko filmowi „Niewinność muzułmanów”, który został uznany przez muzułmanów za bluźnierczy, przebiegały w miarę spokojnie. Inaczej jednak było na forach internetowych, gdzie islamiści nawoływali do agresji w imię obrony Mahometa.

W jednym z wpisów muzułmanin powoływał się na europejską politykę multikulturowości pisząc: „jeśli wasza zachodnia wolność słowa nie ma granic, musicie zaakceptować naszą islamską nieograniczoną swobodę działania, a ona oznacza zabijanie osób, które w słowie lub w piśmie dopuściły się przestępstwa przeciwko islamowi”.

Inny z islamistów wzywał do „trzymania języka za zębami”. Jeśli bowiem ktoś obraża islam czy to za pomocą słów, czy obrazów „poniesie śmierć”.

Niemieccy islamiści przypominają na forach los reżysera Theo van Gogha, holenderskiego autora antyislamskiego filmu. W 2004 roku został on zamordowany przez jednego z muzułmanów.

„Kto nie chce słuchać, musi poczuć… Na przykład Theo van Gogh im 2004 roku w Holandii. Także on myślał, że może bezkarnie obrażać Proroka. Wreszcie, kiedy był już szlachtowany, błagał jeszcze o swoje podłe życie, ale nóż wbijał się już w jego tłuste ciało, walhamdulillah!” – czytamy.

Źródło: euroislam.pl