Ponad 50 tys. osób chce zaangażować PiS do tego, by sprawdzały, czy wybory prezydenckie przebiegają prawidłowo. – Mamy prawo do kontroli, a po doświadczeniach z wyborami samorządowymi takie działania są uzasadnione – tłumaczą politycy partii.

Nad kontrolą wyborów ma czuwać powołane przez PiS „centralne biuro ochrony wyborów”. Mężowie zaufania i członkowie komisji wyborczych wyznaczeni przez PiS mają informować je o nieprawidłowościach w głosowaniu. Została dla nich wydana specjalna „instrukcja ochrony wyborów”. Przewiduje m.in., że członkowie komisji i mężowie zaufania PiS mają uważnie kontrolować liczenie głosów. Zgodnie z jednym z zaleceń przed rozpoczęciem liczenia mają np. domagać się, by wszyscy członkowie odłożyli długopisy „w miejsce niedostępne”.