Co najmniej cztery osoby zginęły, a 19 zostało rannych w wybuchu w Bejrucie – podały libańskie siły bezpieczeństwa. Eksplozja nastąpiła w południowej części miasta, uważanej za bastion radykalnego szyickiego ruchu Hezbollah.

Libańska telewizja Al-Majadin TV podała, że do wybuchu doszło w pobliżu irańskiego ośrodka kulturalnego i ambasady Kuwejtu. Według sił bezpieczeństwa najprawdopodobniej eksplodowały ładunki umieszczone w samochodzie i na motocyklu.

W listopadzie ub. roku w tej samej części miasta doszło do zamachu na irańską ambasadę. Zginęły wówczas co najmniej 23 osoby, a 146 zostało rannych.

Odpowiedzialność zarówno za tamten, jak i środowy atak wzięły Brygady Abdullaha Azzama, działająca w Libanie zbrojna organizacja powiązana z Al-Kaidą. Brygady groziły dalszymi atakami, jeśli Iran, który dozbraja Hezbollah, nie zaprzestanie militarnego wspierania władz Syrii w ich walce z rebeliantami.

W ostatnich miesiącach dochodziło do licznych zamachów w dzielnicach zamieszkanych przez zwolenników Hezbollahu. Do niektórych ataków przyznały się sunnickie grupy ekstremistyczne, które zapowiedziały ataki na Hezbollah na libańskiej ziemi w odwecie za udział jego bojowników w wojnie domowej w sąsiedniej Syrii.

Syryjski prezydent Baszar al-Asad, wyznawca nurtu szyizmu – alawizmu, od blisko trzech lat walczy z głównie sunnickimi rebeliantami.